Rozwód w czasie pandemii

Rozwód w czasie pandemii

Wspólna izolacja stała się dla wielu małżeństw ogromnym egzaminem życia, który nie każdy był w stanie zdać. Zdecydowanie zwiększa się liczba tych par, które chcą się rozstać, i to jak najszybciej. Tradycyjna droga będzie niestety dość długa, ponieważ terminy w sądach są dość odległe. Prawnicy wskazują, iż przymusowe zamkniecie w domach, związane z pandemią koronawirusa, może również utrudnić ocenę winy. Idealnym rozwiązaniem w tym przypadku okazuje się mediacja.

Rozwód w sądzie podczas pandemii odłożony w czasie

Podjęcie decyzji o rozwodzie zazwyczaj rozpoczyna się od poszukiwań porad, prawników, radców prawnych czy regulacji prawnych w Internecie. W czasie pandemii częstotliwość wyszukiwań w Google takich fraz, jak np. „prawo rodzinne Łódź”, „rozwód Poznań”, czy „prawnik rozwód”, znacznie wzrosła.

O tym, że sprawy dotyczące rozwodów przybierają na liczebności, mówią zarówno prawnicy, jak i sędziowie. W sądach nadal zalegają sprawy sprzed pandemii, które koronawirus „zamroził”. Do tego cały czas dochodzą nowe. W miarę, na bieżąco rozpatrywane są wnioski o zabezpieczenie – m.in. alimentów i kontaktów – na posiedzeniach niejawnych. Ale i tu pojawiają się problemy – jak choćby niemożność uzyskania opinii biegłych.

Sprawy rozwodowe nie zostały uznane jako pilne, a sądy od połowy marca 2020 roku ich nie rozpatrują, przy czym cały czas napływają do sądów nowe pozwy. Oznacza to, iż po wznowieniu działalności Temidy, może nastąpić natłok spraw w sądach okręgowych, które mają właściwość do ich orzekania.

Rozwody w Polsce słyną z burzliwości. Wśród prawników, którzy na co dzień mają z nimi styczność, krążą historie rodem z dreszczowca o parach, które latami rozliczają się ze srebrnych widelców lub zaciętością godną marvelowskich herosów walczących o prezenty ślubne. Do tego dochodzą ukrywane konta i firmy, detektywi poszukujący haków oraz tysiące śniedków, jak i dzieci, które stają się narzędziem w rozgrywkach między rodzicami.

W czasach koronawirusa coraz więcej par, jak twierdzą eksperci, zaczyna jednak przekładać „spokój wewnętrzny” oraz „zdrowie psychiczne” nad orzeczenie winy byłego małżonka. Wykazują także, że ograniczenie pracy sadów oraz odległe terminy skłaniają tam, gdzie jest to możliwe, do kompromisów i rozmów. To jeden z pozytywnych rezultatów pandemii w negatywnym trendzie rozwodowym.

Idea MS, dotycząca rozwodów – nadal aktualna

Dodatkowym bodźcem może być również fakt, iż Ministerstwo Sprawiedliwości wraca do pomysłu postępowania informacyjnego w przypadku par, które są rodzicami małych dzieci. Ponoć resort nie zaniechał prac oraz gwarantuje, iż „jest realna szansa, że projekt zostanie poddany ponownej konsultacji”.

Dokładniej ujmując, chodzi o duży pakiet zmian w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym oraz w Kodeksie postępowania cywilnego, który wiosną 2019 roku trafił do Sejmu – gdzie utknął. Został on dotknięty deskontynuacją prac. Regulacja miała wprowadzić w życie m.in. natychmiastowe alimenty i nie tylko. Jednym z głównych założeń było wprowadzenie rodzinnego postępowania informacyjnego (poza sytuacja, w której jeden z małżonków jest prawomocnie skazany na umyślne przestępstwo wykonane na szkodę drugiego lub dziecka albo usłyszał zarzut popełnienia takiego czynu – w takich sytuacjach niezbędny jest wniosek pokrzywdzonego małżonka).

Projektowano także, że najpierw będzie się odbywać posiedzenie niejawne sądu, w którego trakcie strony zostaną wezwane do obowiązkowego udziału w posiedzeniu informacyjnym, które będzie przeprowadzone niezwłocznie z udziałem mediatora. Dostaną także pouczenia o społecznych i indywidualnych skutkach rozpadu małżeństwa, w tym w szczególności dla nich i ich wspólnych nieletnich dzieci. Sam udział w mediacji nie byłby czymś obowiązkowym, jednak dopiero po przejściu tych procedur można by podjąć kolejne kroki w zakresie rozwodu.